My Secret New Eyelashes | recenzja

14:50:00

Chciałabym Wam dziś przedstawić recenzję kosmetyku, który dostałam przy współpracy z portalem dla kobiet www.vitwoman.pl . Znajdziecie tu wiele ciekawych artykułów, w sam raz na jesienne wieczory, żeby się wczytać i dowiedzieć się czegoś ciekawego o kobiecych sprawach. Przechodząc do sedna powiem Wam o mojej opinii na temat produktu.



Na początek powiem jak powinno się go używać. Z jednej strony mamy szczoteczkę identyczną jak przy tuszu i wystarczy pomalować rzęsy odżywką w białym kolorze (możemy to zrobić bezpośrednio przed nałożeniem docelowego tuszu lub pozostawić na noc). Z drugiej strony mamy odżywkę w pędzelku, którą moim zdaniem najlepiej nanieść wieczorem na noc na dolną i górną powiekę tuż przy samej linii rzęs.


Gdy nakładam odżywkę jako bazę pod tusz wtedy rzęsy wydają mi się dłuższe i grubsze, a tusz nie zasycha tak szybko i nie pozostawia grudek. Balsam sam w sobie nie jest wodnisty, ma bardziej gęstą konsystencję więc myślę, że nie sposób jest go rozlać lub się nim pobrudzić, przez co o wiele łatwiej się nakłada. Używam tego kosmetyku już ponad dwa tygodnie i myślę, że efekty bardzo wolniutkimi krokami się pojawiają. Nigdy nie miałam problemu z malowaniem rzęs, były tak krótkie, że nie dotykałam powieki przez co się nie rozmazywałam. Ostatnio zbliża się do mnie ten problem, odbija mi się delikatnie tusz, dlatego stwierdzam, że produkt powoli działa. Wiadomo, nie oczekujmy spektakularnych efektów za tak niską cenę, a mianowicie ok. 15 zł, ale dla każdej dziewczyny, która ma delikatny problem z rzęsami jak najbardziej polecam. Rzęsy dostają energicznego kopa i delikatnie się wzmacniają! A oczywiście każda pomoc jest potrzebna. 



Następny plus to wypadanie rzęs, zazwyczaj przy demakijażu uciekała mi jakaś rzęska i było to dla mnie widoczne, póki co zdarza się to, ale nie codziennie tylko może raz na tydzień, że zauważę jakąś luźną rzęskę, ale wtedy tylko jak to mama mi zawsze mówiła myślę, nad życzeniem do spełnienia :D
Zauważyłam tylko jeden malutki minusik, że jeżeli nałożymy balsam jako bazę pod tusz, to rzęsy trzeba bardzo dokładnie wytuszować żeby nie było widać białych prześwitów naszego produktu, jednak myślę, że nic nie może być idealne. Przez staranność nabierzemy wprawy, co oczywiście wyjdzie nam jak najbardziej na plus.
Oceniając całokształt uważam, że produkt za taką cenę jest jak najbardziej warty naszej uwagi. 





Dziewczyny nie żałujcie sobie, próbujcie czegoś nowego!

You Might Also Like

7 komentarze

  1. Zachęciłaś mnie do zakupu. ;) następnym razem rozejrzę się za nią. :)

    Zapraszam do mnie. ;)
    healthierhaircare.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Używam takiej bazy pod tusz, tylko, że z Eveline :) Działanie podobne to tego opisywanego przez Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie używałam, ale może być ciekawa :)
    http://klaudencja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna recenzja!:D

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. słyszałam o niej, podobno jest bardzo fajna! :D poproszę o nią na szkolną wigilię! :)
    zajrzyj koniecznie -> http://nothinghappenswith.blogspot.com/2015/12/julmas.html

    OdpowiedzUsuń

dziękuję bardzo za każdy komentarz, zapraszam do obserwacji :)

sammydress

tosave

Flickr Images